| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
|
|
|
:) :) :)
2012-05-15
|
Bóg-> cuda! Niezwykle dzisiaj tego doświadczyłam :)
Na dniach skupienia był koleś ze Szkocji. DS'y się kończyły, a on samolot miał dopiero następnego dnia, i to z Wawy, szukał więc noclegu. Tata mojej przyjaciółki zgodził się, żeby przenocował u nich! Generalnie kolesia czekały przeprawy przez Wawę, potrzebował więc biletu dobowego- miał przy sobie tylko stówę z urwanym rożkiem, której biletomat nie chciał przyjąć. Tak więc moja przyjaciółka kupiła mu ten bilet. O tym, że musi oddać jej kasę, koleś przypomniał sobie nieco później- stwierdził wtedy, że w sumie po co mu to 100 zł, skoro leci juz do Szkocji i wręczył je Dorocie i poprosił, żeby się podzieliła ze mną :) Wiec jak ona przyniosła mi dzisiaj tą stówę i opowiedziała o tym... szczęka mi opadła! No wiecie, krucho u mnie z kasą, jak zawsze i mimo ze nie mam obecnie pilnych potrzeb, to wiadomo, że na coś waznego się przyda. W dodatku Dorota stwierdziła, ze ona własciwie nie potrzebuje pieniedzy, bo jej rodzice wszystko kupują (a moi na mnie oszczędzają) i chce, żebym to ja wzięła wszystkie pieniądze :) Kurcze, to niesamowite! Widzicie, jak Bóg działa? Dalej jestem w szoku!
W ogóle jeszcze się nie ogarnęlam po tych dniach skupienia, i mam nadzieję, ze nigdy tego nie zrobię- to takie niesamowite światełko w moim sercu! Mam mnóstwo energii i uśmiechu, i jakoś inaczej podchodzę do życia, ludzi, Weroniki i w ogóle wszystkiego :) Taka zmiana zaledwie w weekend. Moze i boję się gorszych dni, ale mam bozą nadzieję... i moc :)
No, dzisiaj cały dzień ulewa. Ale wydaje mi się to takie piękne i pozytywne :) Lubię deszcz czasami. I to, ze jestem strasznie zabiegana, poniewaz mam mnóstwo pracy w szkole i towarzysko wiele do nadrobienia, tez ma swój urok (i pomaga zapełnić pustkę po W.) :)
No, to ja bym leciała wypełniac swoją misję- ŻYCIE :) Trzymajcie się!
|
|
Komentarzy:
6
|
|
Kochany Tato!
2012-05-13
|
| Dziękuję Ci za ten niesamowity czas i za to, że wszystko to wydarzyło się właśnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałam! Dni Skupienia... Nie wiedziałam czego się spodziewać. Chciałam prosić Cię przede wszystkim o pokazanie najlepszej dla mnie drogi po gimnazjum i uzdrowienie z autoagresji. Ale stało się o wiele więcej... Od piątkowego wieczora, kiedy przyjachałam do Niepokalanowa, do dzisiejszego popołudnia, cały mój czas byl wypełniony modlitwą, świadectwami, mszami, nabozenstwami, medytacją, adoracją i rozmową z inspirującymi ludźmi. Czułam Twoją obecność w sposób szczególny, Panie! Czułam, jak mnie zmieniasz... Zdecydowałam się nawet powiedzieć przed wszystkimi świadectwo o tym, jak po próbie samobójczej szukałam pomocy, a znalazłam ją dopiero w Tobie, i o tym, jak wciąz prowadzisz mnie drogą do zwycięstwa! I czułam, naprawdę czułam, ze jestem juz tak blisko celu, zobaczyłam jak blisko jesteś i byłes podczas całej tej drogi! Przezylam tez niesamowitą spowiedź- długą, szczerą, bolesną, powodującą łzy... Ale taką uwalniającą! I zrozumiałam cos waznego... Ty Panie napełniłes moje serce odwagą, dzięki której wiem, że zakończę związek z Weroniką. Zrozumiałam, ze ona mnie nie szanuje i nie zalezy jej na mnie... a dzięki Tobie, Tato, nie czułam potrzeby rozpaczania z tego powodu. A moze to juz w ogóle koniec z kobietami... I koniec z tym wszystkim- cięciem się i bulimią! Gdy przyjdą gorsze dni, proszę Cię, Ojcze, utrzymuj mnie w tym postanowieniu! |
|
Komentarzy:
6
|
|
2012-05-08
|
Dziś to dziś. Ale mimo wszystko muszę opisać Wam wątek wczorajszy, wyrzucić to z siebie... Nie znacie mnie - w większości- więc nie mam oporów, podczas gdy... nie bardzo chciałabym rozmawiać na ten temat z kimkolwiek w realu. Wiecie co? Niejako boję się, ze jesli powiem komus o swoim problemie, będzie to tak, jakbym 'robiła' ten problem na pokaz. Mysle, ze nie chcę zwracac niczyjej uwagi- owszem, często z moimi bardzo licznymi dołami i problemami zwracam się do przyjaciół, ale wiele zachowuję dla siebie, co sprawia mi niejako masochistyczną przyjemność...Ale... chyba jeszcze nie dojrzałam do tego, by zrozumieć, co i dlaczego, jeśli chodzi o moje problemy i szukanie pomocy.
No więc, co do wczoraj... Wróciłam za szkoły, to nie był zły dzień. Weszłam do domu i... jakby wpadłam w trans. Nie liczyło się nic... myślałam tylko, ze muszę sprawic sobie ból. Weszlam do wanny i sięgnełam po zyletkę... Krew płynęła po moim ciele i kapała do wanny... Cięłam się głęboko... Udo. Myslałam, ze to juz koniec, ze zaraz umrę... (Wiecie, miałam taki sen. Zostałam zgwałcona, siedziałam zapłakana na ulicy i zadzwoniłam po moją dziewczynę... Ona zabrała mnie do swojego mieszkania, ja weszłam do jej wanny i podciełam sobie zyły... Długo przesladował mnie obraz wanny pełnej krwi, a teraz... to się spełniło). To straszne. Czułam się tak okropnie... Ale to szybko mija. Trzeba się tego nauczyć- wyjść z łazienki i zyć normalnie, moze nawet z usmiechem na twarzy...
3,5 tygodnia bez W. Z jej jednego z niewielu sms'ów wynika, ze spotkamy się, ale ona 'nie wie kiedy'. Wyję z tęsknoty... i bólu. Kiedy mówiła mi, ze boi się, ze mnie zrani, nie sądziłam ze naprawdę to moze się stać.
Dla mnie już nie ma nadziei. Dobranoc...
|
|
Komentarzy:
9
|
|
Dzień po dniu :)
2012-05-06
|
Dziś naprawdę krótko, tylko o imprezie i jednej rozmowie :)
Więc co do imprezy- była naprawdę udana :) Nietypowa, bez alkoholu i tańców. Właściwie było tak... rozmownie :) W tle muzyka, dobre jedzonko, dużo znajomych. Miło. Tylko przyznaję- trochę mnie kuła zazdrość. Bo na moją imprezę w grudniu (może pamiętacie, chyba pisałam) nikt nie przyszedł. SERIO. No dobra, po półtorej godziny 'imprezy' (przepłakane) przyszła moja przyjaiólka i jeszcze dwojka znajomych. A były zaproszone mniej więcej te same osoby. Rozumiecie? No i jeszcze... zawsze jak jest więcej osób, to czuję się jeszcze bardziej samotna. Nie jestem towarzyska, nie umiem nawiązywać rozmów z ludźmi, więc w sumie chciałam się schować- moze nawet dałabym się znalezc, jakbym juz zaczerpnęła oddech. Wolę spotkania 'sam na sam'. Tłumy, nawet te mniejsze ;), mnie przerazają. Hihi, ale ja jestem narzekalska, wiem, chyba powinnam zacząć skupiać się na pozytywach :) Bo podsumowując- przecież dobrze się bawiłam :)
No, a dzisiaj- zerwałam się o 8 ;) Poszłam do koscioła i przy okazji odrobiłam zaległą rozmowę ze znajomym księdzem. Powazną. O mnie. Nie wdaję się w szczególy, bo usłyszał to wszystko, o czym wy czytacie u mnie :) Nie był zadowolony, słysząc o moim związku. Dałam mu mojego maila... więc teraz nie ucieknę ;) Oj tam, oj tam. Lubię go.
No i jeszcze tak ogólnie. W. się nie odezwała wczoraj ani dziś, więc raczej się dziś nie zobaczymy. Moze jutro. Zamierzam udawać, ze radziłam sobie bez niej swietnie i wyglądać superseksownie :) Ale dalej mam dobry humor. Tylko jutro do szkoły, niestety. Ciezko będzie. Ale co tam, 5 dni, a potem w weekend jadę na Franciszkańskie Dni Skupienia, z czego bardzo się cieszę! Myślę, ze bedzie to okazja do przemyslen, postanowień i zmian. A tak ogólnie, nie tylko na ten wyjazd, muszę ogarnąć jakieś pieniądze, bo choć przedwczoraj dostałam kieszonkowe, to już prawie wszystko wydałam- na ciuchy, fajki, itp :D Więc kombinuję, czy by tu jakiejs pracy dorywczej nie znaleźć, ale ciężko z tym, juz nieraz próbowałam. Moze załatwię sobie korki, to chociaz trochę podreperuję swój budżet :)
Cholera. Miało być krótko, tak? Przepraszam ;) Buzi! :*
|
|
Komentarzy:
9
|
|
Trochę kolorów :)
2012-05-05
|
Skoro dzielnie znosicie wszystkie moje doły, to podzielę się z Wami też radością :)
Z Weroniką zaczyna się powoli z powrotem układać. Wczoraj udało nam się wymienić kilka sms'ów, pierwszy raz od dłuuugiego czasu- bo ostatnio ciężko było z nią złapać kontakt. Mało tego, zaproponowała, żebyśmy się zobaczyły w niedzielę lub poniedziałek! :) Myślę, że nie tylko wszystko się wyjaśni, ale też wróci do normy- tej zakochanej, cudownej normy ;)
Wql wczoraj miałam wyjątkowo dobry dzień, co ostatnio nie zdarza się często :) Przede wszystkim ruszyłam się z domu. W środę i czwartek byłam totalnym no-life'm, po prostu przesiedziałam bezowocnie w domu. A wczoraj- z kumplem na spacer, potem na zakupy, i jeszcze z przyjaciółką obkrążyłyśmy pół Wawy :) Co do zakupów, to odbyły się one w second-handzie, tak więc kupiłam 11 rzeczy po złotówce- 3 pary różnej długosci bojówek, sukienka dżinsowa, chustka w panterkę, 2 koszulki, krótki sweterek, spódniczka dżinsowa, koronkowa króciótka bluzeczka.... Uwielbiam takie zakupy - przez wieloletnie doświadczenie nauczyłam się znajdować naprawdę zarąbiste rzeczy :) Aaa, i kupiłam sobie na spółkę z przyjaciółą fajki- Black Devil'e wiśniowe- ale nie polecam, fajki są słabe, a wiśni praktycznie nie czuć. Żeby nie było- palę tylko okazjonalnie, max raz na tydzień, a jak nie spotykam się z W., to jeszcze rzadziej.
A dzisiaj... sprzątam :/ Za to po południu wybieram się na imprezę urodzinową do przyjaciółki <3 Powinnam teraz ogarniać swój pokój, więc lecę. Buziaki! :* |
|
Komentarzy:
5
|
|
SMUTAM :<
2012-05-01
|
Jakoś koszmarnie się ten dzień zaczął. W mojej głowie- chaos. Mam ochotę zaszyć się gdzieś i płakać, choć nawet nie wiem czy mam powód. Po prostu... Weronika. Czuję się, jakbym dla niej juz umarła... Boję się. Nie widziałyśmy się 2,5 tygodnia. Wszelkie propozycje spotkań są zbywane milczeniem. Liczba wiadomości- w okolicach zera. Tęsknię za nią. Ona za mną- chyba nie. Nie chcę tego, ale nieuchronna jest myśl- 'a moze.. dla niej to już koniec NAS?'. Z drugiej strony próbuję nie dopowiadać, liczę, ze spotkamy się jednak i cos się wyjaśni... Może to wszystko jest zupełnie inaczej, a jej milczenie nie jest wcale złym znakiem? Lub po protu to wyolbrzymiam. Na razie umieram. Boje się myśleć o tym, ze mogłabym zostać sama... Chcę się pociąć. Wiem, nie powinnam.
Chcę tylko poczuć, jak trzyma mnie w ramionach...
|
|
Komentarzy:
5
|
|
Do fryzjera, ale po co?
2012-04-30
|
| Właśnie. Chcę iść do fryzjera, ale nie mam pojęcia co chcę mieć na głowie. Coś szokującego. Przejrzałam juz wiele katalogów, ale jakoś nie mogę znaleźć nic dla siebie. Moze sobie kawałek wygolić, ale jesli juz- to jakoś nietypowo...POMOCY! :) Proszę, podeślijcie mi jakieś linki z orginalnymi fryzurkami... Jestem gotowa- na wszystko! :) |
|
Komentarzy:
2
|
|
CHYBA JEST LEPIEJ...
2012-04-27
|
Tak krótko.
Skończyłam pisać egzaminy, poszło niezle- na 90%?
Wpadłam dziś do szkoły, ale okazało się, ze prócz mnie w klasie jest tylko jedna osoba- tak więc moja majówka zaczęła się już ok 11, bo coz w szkole miałam dłuzej robić? ;)
Pierwsza powazna rozmowa- z mamą- o przeprowadzce do babci za mną. Było ciezko. Generalnie jest na 'NIE'. Boi się o nerwy babci, o reakcje taty... i twierdzi, ze dla niej to będzie porazka. Nie zrozumiała, ze to dla mnie jedyna szansa, zeby zacząć wszystko od nowa, lepiej- i zupełnie inaczej. Bez zmiany środowiska nic nie zrobię.
Wczoraj miałam okazję spotkać się z przyjaciółką, pogadać... I jakoś mi lepiej. Poza tym- słońce.
I tylko z W. się wciaz nie układa. Wciąz kłócę się ze sobą- obrazic się i równiez się nie odzywać, czy też wspierać jeszcze mocniej?
Majówkę postanowiłam spędzić raczej aktywnie, jak najmniej komputera. Dziś do kina, na weekend na działkę, a potem... zobaczy się :) Staram się zaplanowac kazdy dzien, bo tak lubię, ale jakoś inni nie wiedzą, co, kiedy i gdzie, więc ciężko się z kimkolwiek umowić.
No, jednak nie wyszło tak krótko. Dziękuję Wam za wsparcie, buziaki!
|
|
Komentarzy:
1
|
|
BULIMIA ATAKUJE
2012-04-22
|
Pisząc to, mam twarz jeszcze mokrą od łez i zaczerwienioną. Jeśli nie lubisz obrzydliwych rzeczy, nie czytaj dalej. To co robię, jest obrzydliwe. JA jestem obrzydliwa. Brzydzę się sobą, więc Ty też możesz, śmiało.
Drugi dzień diety. Szło mi świetnie do czasu, kiedy mój organizm zaczął domagać się większej ilości węglowodanów... Zachowując rozsądek wybrałam się do sklepu po ryż preparowany- jest smaczny i lekki, ma niewiele kalorii, a paczka starcza na długie chrupanie. Wróciłam do domu- i zaczęło się... Mamy nie było, więc nie miałam żadnych oporów. Zamiaść jeść spokojnie swój ryż, rzuciłam się na kajzerki posmarowane grubo masłem, paczkę 'jeżyków', ciastka... Zatrzymałam się w miarę wcześnie, ale to i tak było ZA PÓŹNO. Czułam się śmieciem, nikim... Nawet głupia dieta mi nie wychodzi. I tu myśl- 'Ale sekunda... czemu chwila słabości ma zepsuć moje plany dotyczące chudości? przecież mogę...'. Mogłam, i zrobiłam to. Kilkanaści minut w kiblu i było po wszystkim. I, jakbym przez inne rzeczy nie stała się wystarczająco beznadziejna, właśnie zostałam jeszcze większym śmieciem.
Błagam, niech mnie ktoś uratuje. Wciąż moja dusza woła o pomoc... Ale ja... nie mogę. |
|
Komentarzy:
11
|
|
CISZA
2012-04-20
|
No właśnie. Cisza. Siedzę w domu, jeszcze przez chwilę sama. Jest spokojnie. Tak chyba ostatnio bywa w moim zyciu- moze nie nudno, nawet nie stabilnie, ale spokojnie... Przygotowuję się do testów gimnazjalnych. Trochę na ostatnią chwilę, ale mimo wszystko nie ma w tym pośpiechu i stresu- mam wrazenie, ze zdąze powtórzyć cały materiał ( z pomocą fiszek), a nawet jeśli nie - conieco w głowie mam, i szczęścia tez trochę.
Poza tym... mam sporo czasu. Nie ruszam się z domu, chociaz moze dobrze by mi to zrobiło. Nim poznałam Weronikę, codziennie gdzies wychodziłam- a to fitness, a to wspolnota, spotkanie z przyjaciółką... Potem W. stala się najwazniejsza i przyzwyczaiłam się, ze spędzając czas z nią opuszczam niektóre dotychczasowe zajęcia (ale zachowałam równowagę!). Teraz, kiedy W. z powodu ogromu pracy nie ma dla mnie czasu, nawet nie chce mi się nigdzie wychodzić. Cięzko jest wrócić do starych przyzwyczajen, porzucając na jakiś czas nowe.
A W. nie widziałam od zeszłego czwartku. Obiecałam sobie, ze poczekam, az to ona pierwsza zaproponuje spotkanie- liczyłam, ze zrobi to w tygodniu... Cisza. Mimo że wiedziała, ze od soboty do przyszłego czwartku juz się nie zobaczymy (z powodu moich testów) i jeśli nie zobaczymy się wczesniej, to nie bedziemy się widzieć przez 2 tyg . Zaczęłam rzucać różne aluzje, podteksty... Zrozumiała. Ale stwierdziła, ze ma za duzo pracy. I wiecie co mi napisała? 'No, to juz wiesz jaki był jeden z powodów, dla ktorych moja była zona znalazła sobie kogoś innego'. Za kazdym kolejnym razem, kiedy czytam tego sms'a, te słowa robię krwawe ślady w moim sercu... Wql nie lubię, kiedy o niej wspomina, szczególnie gdy mowi o niej 'zona'. A to... Zabolało mnie. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Poooomooooocy!
W zeszłą niedzielę byłam umówiona z księdzem, który kiedyś bardzo mi pomógł długimi rozmowami o wszystkim. Chciałam poprosic go o pomoc, moze spytac o zdanie... Powiedzieć, ze dalej sie tnę, wpadłam w bulimię, o Weronice... A w ostatniej chwili stchórzyłam i nie poszłam na umówione spotkanie. Niestyty, prędzej czy później będę musiała się wytłumaczyć, bo nie da się go unikać... Sama nie wiem, czy teraz chcę z nim rozmawiać.
Wiosna, i byc moze brak Weroniki (=brak komplementów) zmotywowały mnie do przemyśleń na temat diety. Odwiedziłam kilka blogów pro-ana, które dodatkowo podziałały na moją silną wolę i opracowałam ogólne zasady diety, którą teorytycznie zaczęłam dzisiaj- jednakze w ten pierwszy dzien daję sobie troche luzu, tym bardziej, ze dopiero dzis moja mama kupi mi troche dietetycznych rzeczy. Od razu mówię, ze dieta nie jest jak dla anorektyczki, a te blogi miały tylko być motywacją ;) Ale zamierzam się ostro wziąc za siebie, bo jak do tej pory- zadna dieta mi nie wyszla. Mam 175 cm wzrostu i ważę prawie 75 kilo... Chciałabym, zeby to było max 60! Trzymajcie kciuki ;)
Za oknem zaczyna się burza... A ja wracam do powtórek. Dzięki za zainteresowanie! Buziaki :*
PS Coraz więcej moich znajomych to czyta... Trzeba zmienić tą tendencję.
|
|
Komentarzy:
5
|
|
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
2521
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
341
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
28
|
|
|